gniecionych.Patrzyła na nie.Tyle lat minęło.Chciała się dowiedzieć więcej.Na dworze było zimno.Delikatne płatki śniegu latały w powietrzu i wypadały we włosy dziewczyny.Na ziemi był już z centymetr białego puchu.Postanowiła iść na strych.
-Benjaminie-powiedziała cicho.
Wiedziała, że przyjdzie.Ustalili, że będzie go wołała,a on przyjdzie.I tak się stało.Był przed nią.Ubrany w czarne spodnie, brązowa bluzkę z elementami złota i czarną jakby marynarkę.Miał na piersi swój medalion,a na dłoni pierścień dnia i nocy.
-Co jest?-zapytał siadając koło niej.
-Chyba powinnam przeszukać strych-spojrzała na niego.
-Pomogę ci z nim-powiedział chwytając jej dłoń.Pomógł jej wstać.-Wejście jest na korytarzu po wyjściu z pokoju?
-Tak-poprawiła swoją bluzę.Przeszedł ją dreszcz chłodu.
-No ładnie.Chodź zanim się przeziębisz.A zawsze pilnowałaś się i panikowałaś, że zachorujesz.
-Jak będę chora to wtedy ci po marudzę-uśmiechnęła się.Weszli do jej pokoju.Przeszli go i otworzyli strych.Benjamin jak na gentlemana przystało wypuścił dziewczynę przodem.Kiedy weszła on był już za nią.Patrzyła na strych z niechęcią.Nie chciała go przeszukiwać po raz kolejny.
-Też nie mam na to ochoty ale musimy.
-Wiem-powiedziała.-No to do dzieła.
***
Przeszukiwali wszystkie kartony.Znaleźli to samo.Starą zastawę porcelanową, książki z bajkami, stare rzeczy ,obrazy, ubrania.Alexandra doszła do miejsca gdzie wyrwała deskę.Zaczęła przeglądać dziurę jeszcze raz z nadzieją, że coś jeszcze w niej jest.Niestety, była pusta.Czuła wielką niechęć.Usiadła i oparła się o kartony.Wampir zrobił to samo.-Nic?-zapytał.
-Nic-odpowiedziała.
-Sprawdzałem czy nie ma gdzie indziej skrytek w podłodze.Żadnej nie znalazłem.
-Ani ja.Niczego tu nie ma.Same stare rupiecie.
-Może przeczytać ci jedną z tych dziwnych bajek?-zażartował.
-Odczep się.Nie znam tych bajek.Nie wiem ską.....-zamilkła.
-Alex?-spojrzał nie pewny.
Rzuciła na niego spojrzenie.Następnie szybko wstała.Szarooki patrzył zdezorientowany.Otworzyła karton z książkami.Wzięła pierwsza lepszą.Potem następna i następną.Wzięła trzecia.Na okładce były jakieś rysunki i tytuł ,, Magiczna podróż'. Otworzyła ją.
-No przecież.One były tu cały czas.
-O czym ty mówisz?
-Zobacz sam-rzuciła mu książkę.
Wyglądała normalnie jak bajka dla dzieci ale kiedy otworzył ją zobaczył o co chodziło szatynce.W środku zamiast tematu bajki były notatki.
-W niektórych książkach zamiast bajek są notatki-powiedziała.Serce jej przyspieszyło.Te notatki mogą rzucić światło na jej pochodzenie.
-Zajmę się drugim kartonem.
Po kilku minutach były dwie kupki książek.Dwadzieścia osiem bajek dla dzieci i piętnaście książek z notatkami.Patrzyła zadowolona.Była szczęśliwa.Może dowie się czegoś o mamie, czegoś o jej rodzinie, czegoś o jej zdolnościach.Spojrzeli oboje na siebie.Oboje byli zadowoleni.Podeszła do niego i przytulili się.Trzymała go za szyję,a on ją uniósł .Zgięła nogi i obracał ją.Śmiali się oboje.Jest szansa , że mogą się czegoś dowiedzieć.To dodało im skrzydeł.Zatrzymał się.Stali przytuleni.Chłopak czuł jej szczęście z więzi.Jej serce biło szybciej z zadowolenia.Puściła jego szyję , położyła ręce na jego ramiona.Była zadowolona.
-Mówiłem, że będzie dobrze-powiedział również szczęśliwy.
-Nie cieszmy się na zapas.Teraz trzeba je przejrzeć.
-Ile stawiasz, że coś tam jest?
-Dużo ale-jej uśmiech znikł, spoważniała-co jak okaże się, że mam brudną przeszłość? Że moja rodzina nie była święta, co i tak już wiemy?
-To nic nie zmieni, Alex-postawił ją na ziemię.-Dla mnie możesz być łowcą wampirów.I tak będziesz mi bliska.
-Wyobrażasz sobie mnie jako wojowniczkę?!-zaśmiała się.
-Jeżeli co nie pasuje,to wyobrażam sobie seksowna wojowniczkę-uśmiechnął się flirciarko.
-Głupek-dała mu kuksańca w ramię.-I to nie wyżyty głupek.
-Dobrze nie wyżyty głupek chyba się obraził.
-A właśnie ,że nie-dała mu buziaka w policzek.
-Może nie będę taki zły-uśmiechnął się.
Podeszła do notatek.Było ich naprawdę dużo.Wzięła siedem książek i chciała z nimi pójść , lecz została zatrzymana.
-Daj te książki.Są ciężkie.
-Poradzę sobie-chciała iść ale nie mała już książek w rękach.Spojrzała na niego.Wziął wszystkie książki.Uśmiechnął się głupio, po czym ominął ja i zszedł na dół . Zszedła na dół i zamknęła strych.Weszła do swojego pokoju.Położył książki na biurku.I zadowolony z siebie rozsiadł się na krześle.
-Trochę tego jest-powiedział.
-Zadzwonisz do Carlisla? Trzeba go po informować o naszym znalezisku.
-Dobry pomyśl.Zadzwonię do niego.Zacznij beze mnie.Dołączę za chwilę.
Wzięła pierwsze pięć książek położyła na podłodze ,a ona usiadła i oparła się o biurko.Otworzyła pierwsza książkę.
1996.12.28
Dziś moja kochana córeczka skończyła roczek.Jest ślicznym i zdrowym dzieckiem.Ma jasna cerę, krótkie czarne włosy i duże zielone oczy.Niestety nie mogę świętować tego dnia.Kilka dni temu moja siostra Astera poinformowała mnie, że Richard jest na naszym tropie.Szybko musiałam spakować najważniejsze rzeczy i wyjechałam z moją Alexandrom.Malutka nie wie w jakim jest niebezpieczeństwie.Richard z radą chcą wykorzystać małą do poważnego rytuału,a potem ją skrzywdzić.Chcą ją wziąć, bo wiedzą, że ma silna moc.Ja wraz z moim mężem mamy bardzo silne moce.Malutka odziedziczyła je po nas.Była by bardzo silną singularis.Wieść o dziewczynce rozniosła się i powstała nowa rada zaklętych.Dzieci singularis.Wampiry, pół wampiry i zaklęci w radzie chcą zniszczyć nową rasę.Boją się, że singularis będą silniejsze.Teraz polują na dzieci.Ale nie oddam im mojej córki.Jest taka niewinna.Postanowiłam przed jej narodzinami, że nie dowie się o świecie magii.Nie może poznać wampirów , zaklętych i innych istot.To dla niej niebezpieczne.Będę ja chronić.Musi stać się człowiekiem.Byłam u prorokini.Przepowiedziała, że po dziewiętnastym rokiem życia będzie człowiekiem jeżeli nie dowie się o naszym świecie.Niech bogowie będą nam pomagać.Córeczka musi zostać człowiekiem, inaczej mogą ją skrzywdzić. Astera mi pomaga jak tylko może.Obie kochamy malutką.Niech ona będzie bezpieczna.Nie zasłużyła na tyle cierpienia.
Po przeczytaniu tej notatki, dziewczyna była w szoku.Mama prowadziła dziennik.Kartki są luźno ułożone.Tak jakby mama je ułożyła.Spojrzała na następną kartkę z notatnika.
1997.02.10
Byłam dziś u Laurenta.Chciałam się dowiedzieć jakie są wieści z rady.Niczego nie wiedział.Kiedy wychodziłam spotkałam mężczyznę który chce zabić nasze wspólne dziecko.Chciałam uciec ale on mnie złapał.Zaczęliśmy rozmawiać i miał dla mnie propozycję.Miałam być przekaźnikiem mocy.Dać trochę swojej mocy by zniszczyć istoty które sprzeciwiają się radzie.Na szczęście odkryłam spisek.Okazało się, że chcą bym zniszczyła dzieci singularis i ich rodziców.Chcieli bym zamordowała wiele istnień.Wiedzieli, że tylko ja mogę to zrobić.Byłam u wyroczni.Chciałam prosić ją o pomóc.By rzuciła plotkę, że zginełam bym mogła uciec daleko z siostrą i córką.Ona mi powiedziała prawdę.Ona pochodziła z rady i podsłuchała rozmowę Richarda z Amunem. Chcą mojej córki, mojej biednej Alexandry by doszła do rady jako jedyna singularis.By zabiła wszystkie wampiry, pół wampiry, zaklętych i inne istoty które rada wyznaczy.Miała odebrać ich moc i skumulować ją.Później chcieli ją zabić by nie była potężniejsza niż oni.Chcieli by rzucała zaklęcia na istoty, by cierpiały w śpiączkach.By umierały długo i boleśnie.Chcą zrobić z mojej córki potwora.Nie pozwolę by moja delikatna córeczka została skrzywdzona.Po tej wieści, uciekłam z nią i moja siostrą do Londynu.Od tamtej pory świat z magią został odcięty.
Przeczytała następną notatkę.Strasznie zabolało.Ojciec chce wykorzystać ją do zabijania innych.To jest gorsze od samej śmierci.Szybko i nie mocno rzuciła książką.Wylądowała na podłodze nie całe dwa metry dalej.Zakryła twarz w dłoniach.Jej ojciec jest członkiem rady, która zamknęła Benjamina.Jest córką potwora,sadysty, tyrana.Usłyszała, że drzwi się otwierają.Co ma mu powiedzieć? Oczywiście, że prawdę ale czy on jej nie znienawidzi? Poczuła jego dłonie ma ramionach.Nie mogła spojrzeć mu w oczy.Nie po tym jak już wszystko wie.
najprawdopodobniej
-Spójrz na mnie-powiedział
-Nie mogę.Nie po tym co wyczytałam.Przepraszam-była bezsilna.
-Co wyczytałaś? Spójrz na mnie, proszę cię.
Uczyniła to.Miała przed sobą jego stalowe oczy.Jak ma mu to powiedzieć?
-Teraz powiedz mi, co się dowiedziałaś?
-Znienawidzisz mnie-powiedziała bliska łez.
-Spokojnie-powiedział i położył dłonie na jej policzkach.-Wiesz, że tak nigdy nie będzie.Powiedz mi.
Nie chciała tego.Gdyby wiedziała od początku może to coś by zmieniło?
-Na tej stronie.Przeczytaj.. Ja nie mogę.-wskazała na książkę.
Widziała, że ją wziął.Zaczął czytać.Robił to zazwyczaj szybko ale teraz trwało to dłużej.Spojrzał na nią.Niczego nie powiedział.Bała się, że jest już nikim w jego oczach.
-Przepraszam, nie wiedziałam-zakryła twarz w dłoniach i podciągnęła nogi do siebie.Czuła się jak ostatni śmieć.Jej ojciec był w radzie która zamknęła jej przyjaciela.To było okropne.
Czekała na jego reakcje.Czekała na pierwszy cios.Nie doczekała się go.Poczuła tylko jego ramiona wokół siebie.Objął ja.Dlaczego? Nie zrozumiał co mu powiedziała?
-Spójrz na mnie-usłyszała.
-Nie mogę.Przepraszam.Naprawdę nie wiedziałam.Dopiero co to przeczytałam.
-Nie jesteś niczego winna.Spójrz na mnie-zrobiła to bardzo powoli.-Ty naprawdę sądzisz, że znienawidzę cię przez to, że twój ojciec był w radzie, która mnie zamknęła? Nie miałaś na to wpływu.Byłaś dzieckiem.
-Ale..ale on...-nie dokończyła, przerwał jej gestem ręki.
-Jesteś mi bliska mimo przeszłości twojego ojca.Znam cię dobrze.Jesteś inna od tego potwora.Widzę w tobie Alexandre, a nie twojego ojca.
-Na pewno?- spojrzała spanikowana.
-A jak sądzisz? Naprawdę jestem takim potworem, że boisz się mi powiedzieć prawdy o której przed chwilą się dowiedziałaś?
-Bałam się, że mnie znienawidzisz po tym.A tego bym nie chciała.
-Nic tego nie zmieni.Uwielbiam cię za to jaką jesteś.Nic tego nie zmieni.Mówiłem ci już to.A teraz kontynuujemy przegląd dzienników czy nie?-Możemy kontynuować.
-I nie przejmuj się tym co wyczytasz.Dobrze?
-Postaram się-i wrócili do czytania.
***
Przejrzeli wiele stron.Dowiedzieli się gdzie mieszkała.Okazało się, że była w wielu miastach i państwach.Jako małe dziecko dużo się przenosiła z mamą i ciocią.W wcześniejszych rozdziałach przeczytali o znajomości Cullenow z Gabriela i zabawach nastolatki z Renesme i innymi.Doszła do notatki , która była napisana niecały rok temu.2013.12.30
Odnalazł mnie.Znalazł.Nie wiem jak.Tak bardzo się boję o Alexandre.Ona ma tylko szesnaście lat.Jeszcze trzy lata i bezie człowiekiem pełnej krwi.Dziś mnie odnalazł.Wszedł do domu i zaczęliśmy się kłócić.Groził mi nożem, że zabije mnie, jeżeli nie oddam mu córki.Powiedziałam mu, że Alexandra nie żyje.Nie uwierzył na początku w kłamstwo.Krzyczał i kłócił się.Groził.Spytałam go czy widzi tu jej rzeczy.Nie widział ich.Wszystko było w jej pokoju.Uwierzył.Wpadł w furię.Zranił mnie zatrutym ostrzem.Zrobił to specjalnie. Powiedział, że da mi odtrutkę, jeżeli wrócę do niego i dołączę do rady.Potem zniknął.Odnalazła mnie moja mała córeczka.Była przestraszona.Kiedy znalazła mnie na podłodze, bałam się, że on wróci i mi ją odbierze.Kazałam sprawdzić dom i zakluczyć go.Potem obudziłam się w łóżku.Zaniosła mnie i opatrzyła.Kochana niczego nie rozumiała ale pomogła mi.Zaufała swojej mamie.Moja mała dzielna dziewczynka.
-Od tamtej pory oszukiwała mnie, że była chora na raka.-Chciała cię chronić.
-Teraz rozumiem dlaczego.
-Przeczytaj to.Obawiam się, że miałem rację co do arhdy. Wtedy kiedy byłaś u mnie na noc po liście od Astery.
2000.10.25
Potwory.Złe duchy i opętane dusze!Otruli moją córeczkę.Richard przyszedł nie wiadomo skąd.Malutka była w salonie.Rysowała swoje obrazki.Wszedł.Nawet go nie słyszałam.Malutka krzyknęła.Kiedy przybiegłam mała była kilka metrów od niego.Przewróciła się.Szybko wzięłam ją na ręce.Na lewym nadgarstku miała rozcięcie.Richard śmiał się, że nie obronie jej.Że moja mała będzie niedługo bez ducha.Przyszła Astera z Nicolasem.Jest naszym sojusznikiem i lekarzem.Również był pół wampirem. Obronił nasza trójkę.Uciekliśmy do niego.Z malutką było coraz gorzej.Jej skóra była zimna jak lód.Usteczka, jej małe usteczka były sine.Cały czas mówiła coś szeptem. Wolała mnie.Mówiła, że to boli.Nicolas starał się by wyzdrowiała.Została otruta przez arhde. Ale nic nie działało.Musiałam zaryzykować.Wraz z Asterą użyliśmy siostrzanej mocy uzdrowienia.Alexandra widziała moją niebieską poświatę mocy.Była nieprzytomna. Kiedy się obudziła pytała niebieskie światło.Mam nadzieję, że przez to nie uaktywni się jej moc.Najważniejsze by moja córka wyzdrowiała.
Po przeczytaniu tej notatki była zdezorientowana.Poczuła ukłucie bólu.Własny ojciec chciał ją zabić.Teraz również.Dorosły mężczyzna chciał zabić mała dziewczynkę.To bardzo ją zabolało.Odłożyła książkę.Przeczytali już pawie wszystko.Dowiedziała się wiele, zbyt wiele.Powinna nie żyć już czternaście lat temu.Dzięki mamie i cioci żyje.Zrobiło jej się słabo.
-To jednak prawda-powiedziała.Wstała, trochę chwieje ale wstała.Odgarnęła włosy z twarzy.To jednak prawda.To nie były domysły wampira.To zdarzyło się na prawdę.Oparła się o ścianę.Miała dosyć.Poczuła się taka samotna.Spojrzała na Benjamina, który stał przy jej łóżku.Martwił się i żałował, że miał rację.Czuła to z połączenia.
-To nie twoja wina.Dobrze, że wcześniej dałeś mi taką opcję do namysłu.Przynajmniej nie histeryzuje.
-Przykro mi Alex-powiedział.
Podeszła do niego i wtuliła się w jego klatkę piersiową.Objęła jego talie.Poczuła jego ramiona wokół siebie.Oboje to przeżywali.Ta sprawa dotyczyła ich dwoje.
***
Siedziała na kanapie w salonie i jadła kolacje.Benjamin siedział na fotelu obok i oglądali film science fiction.Dużo dowiedzieli się z dziennika Gabrieli.Nastolatka nie mogła skupić się ani na jedzeniu ani na oglądaniu.Źle się czuła z tym, że Richard, jej ojciec dołączył do rady która zamknęła jej egipskiego przyjaciela.Mówił by się tym nie przejmowała ale nie potrafiła.Odłożyła pustą szklankę po wodzie.Oparła się o kanapę.Poczuła miękkość za plecami. Przymknęła oczy.Poczuła wielkie zmęczenie. Zaczynała zasypiać .Musiała jeszcze posprzątać i pójść na .Miała wrażenie, że porusza się.Było to tak realne uczucie, że musiała lekko otworzyć oczy.Benjamin właśnie miał ją w ramionach i delikatnie odkładał ją na łóżko.Uśmiechnął się kiedy spojrzał na nią.górę
-Widzę, że mam nianię-zażartowała sennie.
-Trochę starą nianię-również zażartował.
Położył ją na łóżko.Usiadł na brzegu mebla.
-Jutro pójdę do Carlisla z częścią notatników.Resztę powinnaś przeczytać pierwsza.Należały do twojej mamy.
-Część jutro postaram się odczytać.A i będę musiała podjechać do sklepu i Jack'a.Muszę mu zawieść książkę.
-Nie powinnaś nigdzie sama wychodzić.Szczególnie teraz-powiedział poważnie.
-To tylko chwila.Odjadę do niego, razem pojedziemy do centrum ,odwiozę go i wrócę.
-Może poczekasz na mnie?
-Nie.Naprawdę nic mi nie będzie.Będę z nim,a obcym ludziom zaklęci ani inni nie ujawniają się.
Patrzył na nią nie zdecydowany.Nie chciał by coś jej się stało.
-Jesteś pewna? Ostatnio myślałem , że już po tobie.Nie chce by tym razem obawy się sprawdzily.
-Nie sprawdza się-uśmiechnęła się sennie.-Matko jeszcze się nie przyzwyczaiłam do twoich ludzkich odruchów.
-Uczeń przerósł mistrza-zaśmiał się.
-Do twarzy ci z uczuciami. Jestem z ciebie dumna.
-Podoba się zmiana?
-Bardzo-zaśmiała się.
-O bogowie co za dziewczyna-westchnął.-Idź spać.
-Pójdę się tylko przebrać.
-Mam może ci pomóc?-uśmiechnął się.
-Raz ci się udało ale za drugim nie.
-To dam ci się przebrać i odpocznij.Dobranoc-uścisnął ją i wyszed z pokoju.
***
Czuł satysfakcję, że ją tak wystraszył.Słyszał jej krzyk.Była to melodia dla jego uszu.Jest bardzo wdzięczny Richard'owi za to, że powiedział kim jest dziewczyna.Teraz cieszy się z jej strachu.Stał na dachu sąsiedniego domu, jednak nie powiedział swojemu informatorowi , że ja odnalazł.Widział jak jej chłopak ściągnął zaplamione krwią buty.Widział jak ja pocieszał.Widział jej strach kiedy odczytała wiadomość sms.Ale zaskoczyło go jedno.Widział gniew w jej oczach.Była zła i zagniewana.Widział wolę walki.Ale to nie zniweczy jego planów.Weszła do swojego pokoju.Widział ją dobrze, gdyż miała zapaloną lampkę nocną.Nawet nie wie , że jest obserwowana z dachu sąsiedniego domu.Spojrzała na jakieś zdjęcie przy łóżku.Była bardzo do niej podobna, ale po tym co zrobiła nie będzie jej nawet porównywał do tej dobrej kobiety.Ale coś mu nie pasowało.Wyglądała zbyt niewinnie.Zaczynał się wahać czy aby napewno ona to zrobiła.Otrząsnął głowę.Wygląd często myli. Zafunduje jej nie zapomnianą zemstę.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz